Hells Bells Festival 2026 - Dzień I
26 czerwca 2026 o godz. 16:00
Szczecin
- woj. ZachodniopomorskiePlac Gryfitów - Łasztownia, ul. Tadeusza Wendy
Festiwal muzyki metalowej i punk rocka w Szczecinie! Już pierwsza edycja jest naszpikowana prawdziwymi gwiazdami gatunku - zagrają m. in. UK Subs, Dirkschneider (Accept songs), Possessed, Discharge, Grave Digger, Cockney Rejects czy Nunslaughter. Nie zabraknie również największych polskich zespołów jak Vader, Dezerter czy Furia. Hells Bells Festival to trzy sceny i blisko trzydzieści kapel, które zagrają 26 i 27 czerwca na Placu Gryfitów na szczecińskiej Łasztowni.
PIĄTEK 26.06.2026:
W piątek 26 czerwca zagrają: Grave Digger, Discharge, Dezerter, The Last Resort, NunSlaughter, Dead Congregation, Słoń, Hamulec, The Materia, Dola, Diving Stove, My Own Abyss, Seks W Czasach Wojny. Sprawdź również line-up na sobotę i opcję karnetów 2-dniowych!
Inne dostępne terminy:
Subskrybuj alerty i zamawiaj bilety przed innymi
Darmowy alert mailowy wydarzeń z okolicy!
Darmowy alert SMS wydarzeń z okolicy!
Zobacz inne wydarzenia z okolicy
17 kwietnia 2026
godz. 19:00
Szczecin! Nowy Program! Ryszard Mazur: "Immortale"
17 kwietnia 2026 o godz. 19:00
17 maja 2026
godz. 18:00
Unikalny koncert akordeonowej muzyki
17 maja 2026 o godz. 18:00
10 października 2026
godz. 16:00
Klimakterium... i już
10 października 2026 o godz. 16:00
15 maja 2026
godz. 17:15
Spektakl komediowy
15 maja 2026 o godz. 17:15
11 maja 2026
godz. 19:00
III TERMIN! Szczecin: Piotrek Szumowski - "Wagabunda"
11 maja 2026 o godz. 19:00
8 maja 2026
godz. 19:00
Nowa produkcja twórców komediowego hitu "Rubinowe gody"
8 maja 2026 o godz. 19:00
10 kwietnia 2026
godz. 19:00
Koncert Arkona & Likho/ Szczecin Klub Kosmos
10 kwietnia 2026 o godz. 19:00
26 kwietnia 2026
godz. 18:00
Premiera nowego programu: WSZYSTKO DOBRZE
26 kwietnia 2026 o godz. 18:00
25 lipca 2026
godz. 19:00
23 października 2026
godz. 20:00
Tribute to Luciano Pavarotti przy świecach
23 października 2026 o godz. 20:00
Powiązane wiadomości z tym artystą
Dorobek Grecji w ekstremalnej muzyce jest wielki. W działce death metalowej dokłada się do niego, pochodzący z Aten, Dead Congregation. Wielki żal zapanował ostatnio wśród metalowej braci, kiedy odwołali swoje ostatnie występy w Polsce u boku Destroyer 666. Nadchodzi zatem nowa okazja, żeby zobaczyć w akcji ten doskonały band. Kolejnym zespołem jaki wystąpi w maju jest lubelski Dopelord, który podbija już nie tylko polskie sceny klubowe, ale także europejskie. Jeśli ktoś kocha Black Sabbath i całą rzeszę zespołów, które za nimi podążyli, to nie może opuścić występu Dopelord w czasie piątej edycji Into the Abyss Fest. Kolejnymi zespołami, które uzupełnią stawkę będą neocrustowy Deszcz i H.EXE, które wystąpi na zakończenie festiwalu z mrocznym, elektronicznym setem.
Wrocław kocha Dead Congregation, a Dead Congregation kocha grać we Wrocławiu. Dowód? Wystąpili na pierwszej edycji naszego festiwalu, wystąpią na piątej - jubileuszowej. Te wzajemne uczucia nie są bezpodstawne. Grecy zawsze wypadają kapitalnie. Wyjątkowo mroczny klimat na scenie, świetne brzmienie, bezkompromisowe wykonanie utworów – to trzy podstawowe składowe kapeli z Aten. A nasi festiwalowicze doceniają to w 100%.
Kapeli od 2004 roku niezmiennie przewodzi genialnie growlujący A.V., czyli Anastasis Valtsanis. Od początku liderowi towarzyszą bębniarz V. V. (Vagelis Voyiantzis) oraz drugi gitarzysta T. K. (alias Psychaos). W 2012 roku basistą Dead Congregation został G.S. (George Skullkos). W takiej konfiguracji Greccy mistrzowie gęstego jak smoła, zgruzowanego death metalu popełnili pełnowymiarowe arcydzieło w postaci albumu "Promulgation Of The Fall" oraz kapitalną EP-kę "Sombre Doom". Nie spieszą się z wydawaniem, słusznie przyjmując założenie, że ilość może przejść w bylejakość, a cierpliwi nierzadko zbierają lepsze żniwa. W chwili obecnej pracują nad nowym albumem.
Jak zagrają riff, to buty mogą spaść. A jak wymyślą melodię, nie będzie chciała prędko wyjść z głowy. O ile w ogóle. Uprzejmie ostrzegamy o możliwości wystąpienia takiego uzależnienia po kontakcie z muzyką powstałej niemal dekadę temu w Lublinie załogi Dopelord. Jeśli można w przypadku Polski mówić o czymś takim, jak scena stonerowo-doomowa, ta formacja jest bez cienia wątpliwości na szczycie tejże.
Przez prawie 10 lat na scenie Dopelord dorobił się trzech pełnowymiarowych albumów i dwóch splitów. Niemal kultowy status ma dwójka, zatytułowana "Black Arts, Riff Worship & Weed Cult". Nie tylko w Polsce. Trzeba bowiem mieć świadomość, że Dopelord to marka ceniona także poza granicami ojczyzny i niejednokrotnie widziana na zagranicznych scenach. Zostali zaproszeni m.in. do supportowania Saint Vitus w czasie ich trasy przez całą Europę.
Były takie piękne czasy kiedy Venom grywał koncerty z Black Flag. Znamy wielu, którzy na kolanach udaliby się na taki gig. Black Flag już nie ma, ale są inni, którzy podążyli ich śladem. Takim zespołem jest Deszcz.
Strugami szybkich jak strzała i naładowanych wybuchową energią kawałków zaleją festiwalową publikę trzej panowie z tej poznańskiej załogi. Inne cechy charakterystyczne muzyki formacji poza energią i szybkimi tempami są gitarowe melodie oraz wściekłe wokale Kuby (także gitara) i Wojtka (także gitara basowa). Perkusyjne galopady zapewnia Michał.
Deszcz istnieje od 2013 roku. Jak piszą sami muzycy, to, co tworzą, jest wypadkową neocrustu i metalu o niemałym stopniu depresyjności oraz wkurwienia. Emocji i intensywności w tej muzyce na pewno nie brakuje. Bez obaw, zdarzają się chwile lekkiego wyciszenia (np. w "Black Eyes" z wydanego w 2018 roku albumu "III").
Daleko na festiwalową scenę nie będą mieli Odo (wokal), Luké (gitary), Ostry (gitary), Einar (gitara basowa, produkcja, menedżer) i Vader (perkusja) tworzący zespół H.EXE, bo pochodzi on z Wrocławia.
Electro blackened music – takie określenie można znaleźć na to, co tworzy ta ekipa. Przykuwa uwagę, prawda? Jeszcze ciekawiej robi się, gdy podamy ich inspiracje, z jednej strony King Diamonda, a z drugiej Die Antwoord, Samael, Darkthrone czy też Depeche Mode, Dead Can Dance i Covenant. A pisząc wprost, granie H.exe. to rytmiczna, mroczna elektronika, charczący, niepokojący wokal i mocniejsze akcenty gitarowe. Bywa także bardzo tanecznie. Rok temu festiwal zamykał Nightrun87. W 2020 roku zrobi to Czarownica.
H.exe. ma na koncie kilka albumów i singli oraz koncerty w roli supportów zawodników wagi ciężkiej sceny elektronicznej, jak PERTURBATOR, Suicide Commando, Hocico, czy Combichrist. Muzycy są też aktywnie działającymi promotorami.
Into The Abyss Festival 2020 odbędzie się 15 i 16 maja 2020 roku we wrocławskim klubie Zaklęte Rewiry.
Włosi z Hour Of Penance wydadzą swój najnowszy album, "Misotheism" już 25 października. Koncerty z Destroyer 666 będą częścią trasy promującej tę produkcję.
Destroyer 666 wraz z supportami wystąpi jesienią w trzech polskich miastach. Koncerty odbędą się kolejno: 3 listopada w krakowskim klubie Kwadrat, 9 listopada w poznańskim U Bazyla oraz 10 listopada w warszawskiej Proximie.
Kiedy Deströyer 666 wchodzi na scenę, trzeba przygotować się na śmierć i zniszczenie. Powstała w 1994 roku w Australii horda pod dowództwem K.K. Warsluta nie bawi się w klimaciki i nastrojowe momenty. Są niczym armia orków we "Władcy Pierścieni", którzy mkną przed siebie przez mroczną krainę pełną zła, za cel mając totalne zniszczenie.
Deströyer 666 swój modus operandi wybrał blisko trzy dekady temu, kiedy K.K. postanowił zrobić coś poza legendarnym Bestial Warslut, którego był członkiem. Niszczyciel miał być początkowo projektem solowym, lecz dość szybko przekształcił się w pełnoprawny zespół, który w ciągu kilkunastu lat, dostarczył światu tak wspaniałe dzieła jak, chociażby "Unchain The Wolves", "Phoenix Rising", czy ozdobiony okładką naszego Zbyszka Bielaka "Wildfire". Grupa wspaniale łączy thrashowy i blackmetalowy oldschool. Sięga do złotych czasów tych gatunków, jednocześnie nie zapominając o tym, aby w kompozycjach nigdy nie brakowało świeżości. Bo pasja u K.K. obecna jest zawsze w tym, co komponuje.
Deströyer 666 w ostatnich latach gościł w Polsce parokrotnie. Zarówno na dużej scenie, jak i klubowej. Bez różnicy, bo za każdym razem nie brali jeńców. Tym razem też nie wezmą. A przyjadą promować wydaną w 2018 roku EP-kę "Call of the Wild".
Wykonujący niesamowicie brutalny i równie niesamowicie techniczny death metal zespół Hour Of Penance powstał w 1999 roku w Rzymie. Kilku młodych Włochów zakochanych w ekstremalnych dźwiękach na modłę, chociażby Immolation, Suffocation, czy Nile, postanowiło założyć kapelę i dołączyć do ekstremalnej sceny.
Z czwórki, która zakładała Hour Of Penance (Mike Viti, Francesco De Honestis, Enrico Schettino, Mauro Mercurio), nie ma już w składzie nikogo, ale następcy godnie kontynuowali zaczęte przez kolegów dzieło. Bez dwóch zdań rzymska formacja to dziś nie tylko wizytówka death metalu z Półwyspu Apenińskiego, lecz również ważna nazwa w skali światowej tego gatunku. Hour Of Penance ciągle stawia sobie nowe wyzwania, a efektem takiego podejścia jest intensywna, brutalna muzyka najwyższej próby.
Jarro Raphael, multiinstrumentalista posługujący się ksywką Nuclear Exterminator, w swoim artystycznym CV ma tak znaczące nazwy jak Deströyer 666 i Hobbs Angel Of Death, a na żywo wspierał również Toxic Holocaust. W 2004 roku Australijczyk postanowił założyć ekipę grającą soczysty, bezkompromisowy i zanurzony w smolistej czerni death metal. Tak w Melbourne narodził się kapitalny twór pod nazwą Nocturnal Graves.
Na pełnowymiarowy debiut kapeli trzeba było czekać trzy lata, co nie znaczy, że przed 2007 rokiem zbijała ona bąki. Pojawiły się demówki, EP-ka, split i dwie kompilacje. Kiedy w końcu Nocturnal Graves przedstawił światu płytę "Satan's Cross", świat mógł tylko zapiać z zachwytu. Kilka lat później pojawił się jeszcze jeden muzyk związany wcześniej z Deströyer 666, gitarzysta Shrapnel, który gra w kapeli do dziś. Zarówno on, jak i uzupełniający skład Decaylust (gitara) i L. Wilson (perkusja) brali udział w nagraniu niemal wszystkich pozostałych wydawnictw Nocturnal Graves, czyli albumu "...from the Bloodline of Cain" (2013), EP-ki "Lead Us to the Endless Fire / Sharpen the Knives", rewelacyjnej trzeciej płyty "Titan" (2018)i ostatniej jak na razie pozycji w dyskografii, EP-ki "Inward Graves" (także 2018).
Oldschoolowy duch plus elementy death, thrash i black metalu, podane z potężną mocą, czynią propozycję Nocturnal Graves wybitnie ciekawą.
W 2009 roku dwaj mroczni angielscy dżentelmeni, którzy ukrywają się pod ksywkami Baal i Malphas, postanowili objawić światu Inconcessus Lux Lucis. Zespół, w którym opiewali idee satanizmu, wychwalali śmierć i chaos. Może zdziwienie dla obranej takiej właśnie drogi będzie nieco mniejsze, jeśli dodać, że kapela działa w Manchesterze, mieści raczej nie nastrajającym optymistycznie, w którym rodziły się smutne kompozycje Joy Division.
Anglicy otwarcie mówią, że ich pasją jest coś, co określają jako "saturnian black magic". Grają szybko, równie szybko wypluwa bluźnierstwa Malphas, ale Inconcessus Lux Lucis nieobce są melodyjniejsze zagrywki, bliższe thrash metalowi oraz klimatyczne zwolnienia. Albumów i EP-ek, które nagrali, słucha się z wielkim zainteresowaniem. Dyskografię kapeli zamyka wydana w 2017 roku płyta "The Crowning Quietus".
W związku ze zmianą w line-upie, bilety można zwracać w miejscu zakupu.
Kiedy Deströyer 666 wchodzi na scenę, trzeba przygotować się na śmierć i zniszczenie. Powstała w 1994 roku w Australii horda pod dowództwem K.K. Warsluta nie bawi się w klimaciki i nastrojowe momenty. Są niczym armia orków we "Władcy Pierścieni", którzy mkną przed siebie przez mroczną krainę pełną zła, za cel mając totalne zniszczenie.
Deströyer 666 swój modus operandi wybrał blisko trzy dekady temu, kiedy K.K. postanowił zrobić coś poza legendarnym Bestial Warslut, którego był członkiem. Niszczyciel miał być początkowo projektem solowym, lecz dość szybko przekształcił się w pełnoprawny zespół, który w ciągu kilkunastu lat, dostarczył światu tak wspaniałe dzieła jak, chociażby "Unchain The Wolves", "Phoenix Rising", czy ozdobiony okładką naszego Zbyszka Bielaka "Wildfire". Grupa wspaniale łączy thrashowy i blackmetalowy oldschool. Sięga do złotych czasów tych gatunków, jednocześnie nie zapominając o tym, aby w kompozycjach nigdy nie brakowało świeżości. Bo pasja u K.K. obecna jest zawsze w tym, co komponuje.
Deströyer 666 w ostatnich latach gościł w Polsce parokrotnie. Zarówno na dużej scenie, jak i klubowej. Bez różnicy, bo za każdym razem nie brali jeńców. Tym razem też nie wezmą. A przyjadą promować wydaną w 2018 roku EP-kę "Call of the Wild".
Jeżeli ktoś szukałby zespołu, którego muzykę można by określić jako pochodzącą z dna piekieł, ateński kwartet Dead Congregation z pewnością byłby dobrym wyborem. Smoliście gęsta i przerażająca atmosfera, a do tego budzący grozę growling A.V. (Anastasisa Valtsanisa) tworzą całość absolutnie wyjątkową na deathmetalowej scenie.
Oprócz tego, co powyżej, Dead Congregation wyróżnia też to, że bez względu na miejsce, w którym grają, czy to maleńki klubik, spory klub, czy ogromna festiwalowa scena, zawsze brzmią doskonale i demonstrują fantastyczne umiejętności gry na instrumentach. Potrafią też zbudować niemal tak mroczną atmosferę, jak na swoich wydawnictwach. Tych na koncie może nie mają oszałamiająco dużo, bo dwie duże płyty ("Graves Of The Archangels" z 2008 roku; "Promulgation Of The Fall" z 2014 roku), dwie EP-ki ("Purifying Consecrated Ground" z 2005 roku; "Sombre Doom" z 2016 roku) oraz demo i split Hatespawn, ale każda z tych pozycji jest bezwzględnie warta przesłuchania. Dead Congreagation stawiają bowiem na jakość, nie na ilość. Podobnie z koncertami, których nie grają dużo, lecz grają tak, że nie da się ich zapomnieć. Wgniatają w podłogę. Tylko tyle i aż tyle.
Jarro Raphael, multiinstrumentalista posługujący się ksywką Nuclear Exterminator, w swoim artystycznym CV ma tak znaczące nazwy jak Deströyer 666 i Hobbs Angel Of Death, a na żywo wspierał również Toxic Holocaust. W 2004 roku Australijczyk postanowił założyć ekipę grającą soczysty, bezkompromisowy i zanurzony w smolistej czerni death metal. Tak w Melbourne narodził się kapitalny twór pod nazwą Nocturnal Graves.
Na pełnowymiarowy debiut kapeli trzeba było czekać trzy lata, co nie znaczy, że przed 2007 rokiem zbijała ona bąki. Pojawiły się demówki, EP-ka, split i dwie kompilacje. Kiedy w końcu Nocturnal Graves przedstawił światu płytę "Satan's Cross", świat mógł tylko zapiać z zachwytu. Kilka lat później pojawił się jeszcze jeden muzyk związany wcześniej z Deströyer 666, gitarzysta Shrapnel, który gra w kapeli do dziś. Zarówno on, jak i uzupełniający skład Decaylust (gitara) i L. Wilson (perkusja) brali udział w nagraniu niemal wszystkich pozostałych wydawnictw Nocturnal Graves, czyli albumu "...from the Bloodline of Cain" (2013), EP-ki "Lead Us to the Endless Fire / Sharpen the Knives", rewelacyjnej trzeciej płyty "Titan" (2018)i ostatniej jak na razie pozycji w dyskografii, EP-ki "Inward Graves" (także 2018).
W 2009 roku dwaj mroczni angielscy dżentelmeni, którzy ukrywają się pod ksywkami Baal i Malphas, postanowili objawić światu Inconcessus Lux Lucis. Zespół, w którym opiewali idee satanizmu, wychwalali śmierć i chaos. Może zdziwienie dla obranej takiej właśnie drogi będzie nieco mniejsze, jeśli dodać, że kapela działa w Manchesterze, mieści raczej nie nastrajającym optymistycznie, w którym rodziły się smutne kompozycje Joy Division.
Anglicy otwarcie mówią, że ich pasją jest coś, co określają jako "saturnian black magic". Grają szybko, równie szybko wypluwa bluźnierstwa Malphas, ale Inconcessus Lux Lucis nieobce są melodyjniejsze zagrywki, bliższe thrash metalowi oraz klimatyczne zwolnienia. Albumów i EP-ek, które nagrali, słucha się z wielkim zainteresowaniem. Dyskografię kapeli zamyka wydana w 2017 roku płyta "The Crowning Quietus".
Bilety na koncerty w Krakowie i Warszawie już w sprzedaży na sklep.knockoutprod.net.
X
Chcesz, abyśmy powiadamiali Cię o nowych wydarzeniach Hells Bells Festival w Twojej okolicy?
Zostaw nam swoje dane, a natychmiast poinformujemy Cię, jak tylko nowe wydarzenie pojawi się w sprzedaży!
Zostaw nam swoje dane, a natychmiast poinformujemy Cię, jak tylko nowe wydarzenie pojawi się w sprzedaży!
Kliknij TUTAJ aby powróć do wersji mobilnej strony



